Gong. Adrenalina, szybka wymiana ciosów, unik, kontra. I nagle trzask. Sparing, który miał być rutynowym przygotowaniem do zawodów, kończy się na SOR-ze ze skomplikowanym złamaniem szczęki lub wstrząśnieniem mózgu. Kiedy emocje opadną, pojawia się pytanie: kto za to zapłaci? Czy zawodnik wchodzący na ring „wie na co się godzi” i zrzeka się wszelkich praw?
Boks, Muay Thai, MMA i inne sporty walki z definicji polegają na naruszaniu nietykalności cielesnej przeciwnika. To, co na ulicy jest przestępstwem pobicia (art. 158 k.k.) lub uszkodzenia ciała (art. 157 k.k.), w ringu jest istotą rywalizacji. Jednak ring to nie strefa bezprawia. Jako radca prawny obserwuję rosnącą liczbę roszczeń związanych z urazami w klubach fitness i sekcjach sportów walki. Świadomość prawna rośnie, a „kultura bólu” ustępuje miejsca kalkulacji odszkodowawczej.
Kontratyp ryzyka sportowego.
Zgodnie z paremią Volenti non fit injuria – Chcącemu nie dzieje się krzywda. W kontekście sportu mówimy o pozaustawowym kontratypie ryzyka sportowego. Oznacza to, że zawodnik przystępujący do treningu bokserskiego wyraża dorozumianą zgodę na możliwe urazy, które są typowe i naturalne dla tej dyscypliny. Siniaki, krwotok z nosa, a nawet złamania, o ile powstały w ferworze walki prowadzonej zgodnie z regułami, nie rodzą odpowiedzialności ani karnej, ani cywilnej.
Warunki bezkarności:
1/ Cel sportowy: Działanie musi być podjęte w celu treningowym lub rywalizacji, a nie w celu „wyżycia się” na koledze.
2/ Przestrzeganie reguł: To klucz. Ciosy poniżej pasa, uderzenia głową, atakowanie po komendzie „stop” – to działania wykraczające poza ryzyko sportowe.
3/ Dobrowolność: Uczestnik musi wejść na ring z własnej woli, znając specyfikę sportu.
Kiedy kończy się sport, a zaczyna odpowiedzialność?
Granicą jest tzw. eksces sportowy. Jeśli sprawca urazu narusza zasady techniczne dyscypliny w sposób rażący lub celowy, traci ochronę kontratypu. Przykładem będzie, gdy podczas sparingu bokserskiego, gdzie dozwolone są ciosy rękoma, jeden z zawodników, sfrustrowany przewagą rywala, kopie go w kolano (jak w kickboxingu) lub uderza łokciem, powodując zerwanie więzadeł. W takiej sytuacji sprawca odpowiada na zasadach ogólnych za powstałą stąd szkodę, tj. np. za zwrot kosztów leczenia i rehabilitacji, czy zadośćuczynienie za ból i cierpienie.
Odpowiedzialność trenera i właściciela klubu za błąd w sztuce.
Tu dochodzimy do sedna problemu dla przedsiębiorców. Często to nie „agresor” jest pozywany, ale klub sportowy lub trener, z którego polisy OC łatwiej ściągnąć pieniądze.
Trener odpowiada za bezpieczeństwo na sali na zasadzie winy w nadzorze. Do najczęstszych zaniedbań (błędów w sztuce), które otwierają drogę do odszkodowania, należą:
1/ Nierówne zestawienie par (mismatch): Wpuszczenie do sparingu doświadczonego zawodnika z początkującym. Jeśli trener na to pozwolił, a nowicjusz doznał ciężkiego urazu to trenerowi można przypisać z tego tytułu odpowiedzialność.
2/ Brak sprzętu ochronnego: Dopuszczenie do walki bez kasków, ochraniaczy na zęby czy w zbyt małych rękawicach.
3/ Brak nadzoru: Trener wyszedł „na papierosa” lub przeglądał telefon w trakcie sparingu i nie przerwał walki.
4/ Zły stan infrastruktury: Śliska mata, wystające elementy ringu.
W takich przypadkach także i klub może odpowiadać za nienależytą staranność w organizacji zajęć.
„Oświadczenie o zrzeczeniu się roszczeń”. Czy to w ogóle działa?
Często można się spotkać z próba wyłączenia przez klub możliwości dochodzenia roszczeń na przyszłość poprzez oczekiwanie, że ćwiczący podpiszą odpowiednie oświadczenie o zrzeczeniu się roszczeń lub też poprzez zamieszczanie takich oświadczeń w regulaminach. Czy taki papier chroni trenera? I tak, i nie. Będzie to dowód na to, że uczestnik miał świadomość ryzyka. Niemniej, nie można z góry wyłączyć odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną umyślnie. Co więcej, w relacjach z konsumentami, klauzule wyłączające odpowiedzialność za szkody na osobie są często traktowane jako niedozwolone (abuzywne).
Podsumowanie. Porady dla trenera i klubu.
Sporty walki to także działalność o podwyższonym ryzyku. Granica między nieszczęśliwym wypadkiem (brak odszkodowania) a błędem organizacyjnym lub ekscesem (wysokie odszkodowanie) jest cienka i zależy od dowodów: zeznań świadków, nagrań wideo i dokumentacji klubowej. Odpowiednie regulaminy, zbieranie wywiadów zdrowotnych, a także ubezpieczenie OC to pierwszy krok do zabezpieczenia się przed ryzykiem wysokiej odpowiedzialności.
