Pozew z wnioskiem o zabezpieczenie, jak uniknąć problemów

Dlaczego sądy rozpoznają wnioski o zabezpieczenie roszczenia pieniężnego (pozytywnie albo odmownie), stwierdzają przy tym, że roszczenie jest uprawdopodobnione, a nie wykorzystają tej okazji, aby wydać od razu nakaz zapłaty? Po co tę samą sprawę brać do rąk dwa razy?

Po pierwsze: to nie będzie ta sama para rąk. Regulamin urzędowania sądów powszechnych stanowi, że sprawy, które mogą być rozpoznane przez referendarzy sądowych, powinny być przydzielane wyłącznie referendarzom sądowym, chyba że wpływ spraw wymaga ich przydzielania także sędziom. Referendarz nie może rozpoznać wniosku o zabezpieczenie, z jednym wyjątkiem – gdy powód dochodzi zapłaty z transakcji handlowej w rozumieniu ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych, wartość tej transakcji nie przekracza 75_000_zł, a od terminu płatności upłynęły cn. 3 miesiące. W każdej sprawie natomiast referendarz może wydać nakaz. W praktyce więc sędziowie nie wydają nakazu, poprzestają na rozpoznaniu wniosku o zabezpieczenie, a następnie oddają sprawę referendarzowi. A to wydłuża sprawę.

Jak można temu przeciwdziałać? Na przykład złożyć wniosek o zabezpieczenie osobnym pismem (za dodatkową opłatą 100 zł).

Drugi powód tego rozdzielenia dwóch czynności sądowych jest nawet istotniejszy. Otóż postanowienia o zabezpieczeniu co do zasady nie doręcza się pozwanemu. Więc jednoczesne wydanie nakazu i jego doręczenie z odpisem pozwu sprawi, że pozwany zapozna się z wnioskiem o zabezpieczenie, zanim powód zdąży wszcząć wykonanie zabezpieczenia. Sądy więc wyłącznie dla dobra wierzyciela wydają nakazy dopiero kilka tygodni po udzieleniu zabezpieczenia.

Dzieje się tak zarówno, gdy sąd udzielił zabezpieczenia, jak i gdy go odmówił z powodu braku interesu prawnego, czyli gdy samo powództwo i tak nadaje się na nakaz zapłaty. Sąd w tym drugim wypadku może bowiem czekać aż odmowne postanowienie się uprawomocni. Wszak sąd drugiej instancji może nie podzielić poglądu o braku interesu. Tak daleko idąca ostrożność sądów jest podyktowana przeciwdziałaniem odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa, który mógłby być odpowiedzialny wobec powoda za to, że pozwany, niejako ostrzeżony o postępowaniu, uniemożliwił wykonanie zabezpieczenia. Trzeba jednak pamiętać, że są też sędziowie, którzy nie czekają na uprawomocnienie postanowienia o zabezpieczeniu. Uznają bowiem, że jeśli powód chce mieć pewność, że pozwany nie otrzyma odpisu wniosku o zabezpieczenie przed zakończeniem postępowania zabezpieczającego, to może złożyć taki wniosek w osobnym piśmie za dodatkową opłatą w wysokości zaledwie 100 zł.

Składając pozew o zapłatę wraz z wnioskiem o zabezpieczenie, powód powinien więc przemyśleć, jak bardzo zależy mu na szybkości wydania nakazu zapłaty i doręczenia pozwu. Z tym drugim wiąże się bowiem tzw. zawisłość sporu, która ma istotne konsekwencje prawne. Z jednej strony powód może być gotów poczekać dłużej, w zamian za pewność, że pozwany nie uniemożliwi zabezpieczenia. Z drugiej strony może oceniać, że pozwany i tak nie ma szans przeciwdziałać zabezpieczeniu. To powód zna swojego przeciwnika i najlepiej wie jaką chce przyjąć wobec niego taktykę. W obu wypadkach warto wyraźnie w pozwie zaznaczyć – jakiego rozwiązania tego dylematu powód oczekuje od sądu.

Zawsze warto też rozważyć prowadzenie sprawy sądowej radcy prawnemu.