Najczęstsze błędy popełniane przy gromadzeniu dowodów

W sprawach o zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej problemem nie zawsze jest brak dowodów. Często większym zagrożeniem okazuje się materiał zgromadzony bez planu: obszerny, powtarzalny, pozbawiony kontekstu albo skupiony na okolicznościach, które nie odpowiadają na najważniejsze pytania sądu. Dobra sprawa dowodowa nie polega na zebraniu wszystkiego, co dotyczy zmarłego. Polega na takim uporządkowaniu faktów i dowodów, aby możliwie wiernie pokazać rzeczywistą relację oraz indywidualne skutki jej utraty.

1. Najpierw trzeba wiedzieć, co właściwie ma zostać udowodnione

Najczęstszy błąd pojawia się jeszcze zanim zostanie wskazany pierwszy świadek albo odnalezione pierwsze zdjęcie. Polega na rozpoczęciu od pytania: „jakie dowody mamy?”, zamiast od pytania: „jakie fakty są istotne dla rozstrzygnięcia?”.

Różnica jest zasadnicza. Artykuł 227 k.p.c. stanowi, że przedmiotem dowodu są fakty mające dla rozstrzygnięcia sprawy istotne znaczenie. Z kolei art. 235¹ k.p.c. wymaga, aby we wniosku dowodowym wskazać nie tylko sam dowód, ale także fakty, które mają zostać nim wykazane. Konstrukcja procesu prowadzi więc od faktu do środka dowodowego, a nie odwrotnie.

W sprawie o zadośćuczynienie z art. 446 ​§ 4 k.c. nie wystarcza zatem zgromadzenie pamiątek, dokumentów i nazwisk osób znających rodzinę. Trzeba najpierw ustalić, jakie elementy konkretnej historii wymagają pokazania: jak wyglądała relacja przed śmiercią, jaką rolę zmarły pełnił w życiu osoby uprawnionej oraz jakie następstwa wywołała jego utrata. Dopiero później można rozsądnie ocenić, który dowód rzeczywiście pomaga wykazać daną okoliczność.

Jeżeli ten porządek zostanie odwrócony, łatwo powstaje materiał przypadkowy. Zdjęcia są przedstawiane dlatego, że istnieją. Świadkowie są wskazywani dlatego, że znali zmarłego. Wiadomości trafiają do akt dlatego, że zachowały się w telefonie. Tymczasem każdy z tych dowodów powinien mieć określoną funkcję w całej konstrukcji sprawy.

To również tłumaczy, dlaczego dowód dotyczący okoliczności nieistotnej albo nieprzydatny do wykazania wskazanego faktu może zostać pominięty. Kodeks postępowania cywilnego nie premiuje samej objętości materiału. Liczy się jego związek z tym, co rzeczywiście ma znaczenie dla rozstrzygnięcia.

2. Błąd pierwszy: koncentrowanie się tylko na żałobie po śmierci

Po śmierci osoby bliskiej naturalnym punktem ciężkości stają się ból, tęsknota i zmiany w funkcjonowaniu. W sprawie o zadośćuczynienie są to okoliczności ważne, ale materiał dowodowy nie powinien rozpoczynać i kończyć się na okresie po zdarzeniu.

Ten problem został szerzej omówiony we wcześniejszych artykułach cyklu. Tutaj istotny jest jego wymiar dowodowy: jeżeli przedstawione zostaną wyłącznie informacje o reakcji na śmierć, sąd może otrzymać bardzo szczegółowy obraz żałoby, ale znacznie mniej informacji o relacji, której utrata tę żałobę wywołała.

Dlatego znaczenie mają również fakty sprzed śmierci: sposób utrzymywania kontaktów, wzajemna pomoc, wspólne decyzje, udział w życiu rodziny, opieka, wspólne plany oraz miejsce, jakie zmarły zajmował w codzienności osoby dochodzącej roszczenia. Nie chodzi o ponowne opowiadanie całej historii rodziny, lecz o pokazanie punktu odniesienia, bez którego trudno właściwie ocenić, co zostało utracone.

Krzywda z art. 446 ​§ 4 k.c. ma charakter indywidualny. Dlatego ten sam fakt śmierci może wywołać u różnych członków rodziny odmienne następstwa. Materiał dowodowy powinien pozwalać zrozumieć właśnie tę konkretną relację i tę konkretną zmianę w życiu uprawnionego, a nie jedynie potwierdzać, że śmierć była wydarzeniem bolesnym.

3. Błąd drugi: mnożenie dowodów zamiast budowania spójnego materiału

Kolejny błąd wynika z intuicyjnego przekonania, że im więcej dowodów, tym silniejsza sprawa. W praktyce zależność ta nie jest tak prosta.

Dziesięciu świadków, którzy w podobny sposób powtarzają ogólne stwierdzenie, że rodzina była zżyta, nie musi dawać sądowi pełniejszego obrazu niż kilka zeznań odnoszących się do różnych, konkretnych aspektów relacji. Podobnie setki fotografii z tych samych uroczystości albo wielostronicowe wydruki korespondencji mogą zwiększać objętość akt, nie zwiększając proporcjonalnie wartości poznawczej materiału.

Z punktu widzenia procesu ważne jest również to, że art. 235² ​§ 1 k.p.c. pozwala sądowi pominąć między innymi dowód dotyczący faktu już udowodnionego zgodnie z twierdzeniem wnioskodawcy, dowód nieprzydatny do wykazania danego faktu albo taki, który zmierza jedynie do przedłużenia postępowania. Nie oznacza to, że powtarzające się dowody są zawsze zbędne. Czasem wzajemne potwierdzanie informacji ma duże znaczenie. Problem zaczyna się wtedy, gdy liczba zastępuje selekcję.

Znacznie bardziej przekonujący jest materiał, w którym poszczególne dowody pełnią różne funkcje i wzajemnie się uzupełniają. Jeden świadek może znać codzienność rodziny. Inny może opisać opiekę w chorobie albo wspólne plany. Korespondencja może potwierdzać regularność kontaktów. Dokument może wykazać określoną okoliczność związaną z opieką lub zmianą funkcjonowania. Sąd otrzymuje wówczas nie stos podobnych informacji, lecz wielostronny obraz tej samej historii.

W sprawach o zadośćuczynienie nie chodzi więc o zbudowanie najgrubszych akt. Chodzi o to, aby każdy istotny fragment historii miał wiarygodne oparcie w materiale, a dowody nie pozostawały ze sobą w przypadkowej relacji.

4. Błąd trzeci: próba stworzenia obrazu „idealnej rodziny”

Gromadząc materiał dotyczący osoby zmarłej, łatwo ulec pokusie wybierania wyłącznie takich informacji, które pokazują relację w możliwie najlepszym świetle. W praktyce może to jednak osłabić wiarygodność całego obrazu.

Relacje rodzinne rzadko są wolne od różnic zdań, okresów rzadszych kontaktów, napięć czy zmian wynikających z pracy, miejsca zamieszkania albo sytuacji życiowej. Samo istnienie takich okoliczności nie oznacza braku bliskości. Znacznie ważniejsze jest ustalenie, jakie znaczenie miały one dla relacji jako całości.

Orzecznictwo dobrze pokazuje znaczenie autentyczności. W jednej ze spraw Sąd Apelacyjny w Szczecinie zwrócił uwagę na to, że relacja powoda i świadków była szczera i nieprzejaskrawiona, a opis więzi znajdował potwierdzenie w pozostałym materiale. Nie chodziło więc o przedstawienie historii bardziej dramatycznej niż była w rzeczywistości, lecz o jej wiarygodne odtworzenie.

To ważna wskazówka. Dowody nie powinny służyć do konstruowania wersji „idealnej”, lecz do pokazania relacji prawdziwej. Jeżeli w rodzinie istniał okres mniejszej intensywności kontaktów, znaczenie może mieć wyjaśnienie jego przyczyn i późniejszego przebiegu relacji. Jeżeli członkowie rodziny mieszkali daleko od siebie, istotne może być to, w jaki sposób mimo odległości utrzymywali kontakt. Jeżeli występowały konflikty, samo ich istnienie nie przesądza jeszcze, że rzeczywista więź ustała.

Próba przemilczenia oczywistych faktów bywa bardziej ryzykowna niż ich spokojne osadzenie w kontekście. Sąd ocenia bowiem wiarygodność i moc dowodów na podstawie całego zebranego materiału. Niespójność między twierdzeniami strony, zeznaniami świadków i dokumentami może więc mieć większe znaczenie niż sama obecność pojedynczej niekorzystnej okoliczności.

5. Błąd czwarty: odkładanie zabezpieczenia dowodów na później

Wiele spraw o zadośćuczynienie rozpoczyna się dopiero po pewnym czasie od śmierci. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Trzeba jednak odróżnić moment podjęcia decyzji o dochodzeniu roszczenia od momentu, w którym warto zabezpieczyć materiał mogący mieć później znaczenie.

Z upływem czasu część informacji może stać się trudniejsza do odtworzenia. Świadkowie pamiętają mniej szczegółów, korespondencja może zostać usunięta, dostęp do urządzeń i kont może się zmienić, a dokumenty prywatne mogą się zagubić. Nie oznacza to, że każdy materiał trzeba natychmiast składać do sądu. Rozsądne jest jednak jego zachowanie i uporządkowanie wtedy, gdy jest jeszcze dostępny.

Znaczenie ma również moment procesowego powołania dowodu. Obowiązujące przepisy przewidują mechanizmy koncentracji materiału. Przewodniczący może zobowiązać stronę do podania w piśmie przygotowawczym wszystkich istotnych twierdzeń i dowodów pod rygorem utraty prawa do ich późniejszego powoływania. Jeżeli natomiast wyznaczono posiedzenie przygotowawcze, co do zasady twierdzenia i dowody powinny zostać zgłoszone do chwili zatwierdzenia projektu planu rozprawy albo sporządzenia planu. Późniejsze powołanie jest możliwe w ustawowo określonych sytuacjach, ale nie powinno być traktowane jako podstawowy sposób prowadzenia sprawy.

Dlatego odkładanie gromadzenia materiału ma dwa różne ryzyka. Pierwsze jest praktyczne: dowód może stać się trudniejszy do odnalezienia albo mniej precyzyjny. Drugie jest procesowe: możliwość jego skutecznego powołania może zostać ograniczona przez etap, na którym znajduje się postępowanie.

6. Błąd piąty: brak porządku i kontekstu

Nawet wartościowy materiał może stracić część swojej użyteczności, jeżeli zostanie przedstawiony bez chronologii i bez wskazania, co właściwie z niego wynika.

Dotyczy to szczególnie materiałów prywatnych i elektronicznych. Pojedynczy zrzut ekranu bez informacji, kto uczestniczył w rozmowie i z jakiego okresu pochodzi, mówi mniej niż fragment korespondencji osadzony w czytelnym kontekście. Zdjęcie rodzinne bez daty i informacji o okolicznościach może mieć ograniczoną wartość. Podobnie świadek, który ma zeznawać „na okoliczność więzi”, może mieć trudność z przedstawieniem konkretnej wiedzy, jeśli nie wiadomo, jakie fakty rzeczywiście obserwował.

Artykuł 235¹ k.p.c. dobrze oddaje tę potrzebę precyzji: wniosek dowodowy powinien oznaczać dowód i wyszczególniać fakty, które mają zostać wykazane. Ta sama logika powinna działać wcześniej, już na etapie gromadzenia materiału. Każdy dowód warto umieć przyporządkować do określonej okoliczności, a następnie sprawdzić, czy nie pozostaje ona bez pokrycia albo przeciwnie – czy nie została obudowana wieloma materiałami, które niczego nowego nie wnoszą.

Porządek nie oznacza przy tym sztucznego dopasowywania dowodów do z góry założonej tezy. Jego celem jest czytelność. Materiał powinien pozwalać prześledzić historię relacji i następstw śmierci w sposób, który nie wymaga od sądu samodzielnego poszukiwania sensu w setkach nieopisanych dokumentów.

7. Najważniejsza zasada: dowody mają odtwarzać historię, a nie ją tworzyć

W sprawach o zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej trudno stworzyć uniwersalny katalog dowodów, który pasowałby do każdej rodziny. Różne są relacje, sposoby utrzymywania kontaktów, reakcje na stratę i dostępne źródła informacji. Dlatego także błędy rzadko polegają na braku jednego konkretnego dokumentu.

Znacznie częściej problemem jest niewłaściwa konstrukcja materiału: dowody zbierane bez mapy istotnych faktów, skupienie wyłącznie na żałobie, wielokrotne powtarzanie tych samych informacji, idealizowanie relacji, zbyt późne zabezpieczanie materiału albo brak kontekstu pozwalającego zrozumieć jego znaczenie.

Dobrze przygotowany materiał dowodowy powinien być jednocześnie pełny i selektywny. Pełny – ponieważ nie może pomijać istotnych elementów relacji i jej utraty. Selektywny – ponieważ nie każda pamiątka, fotografia, wiadomość czy osoba znająca rodzinę musi stać się dowodem w postępowaniu.

W praktyce najbezpieczniejsza pozostaje zasada, którą można zastosować do każdego środka dowodowego: najpierw określić fakt, potem ustalić, czym można go wiarygodnie wykazać, a na końcu sprawdzić, czy cały materiał tworzy spójny obraz. Taka metoda nie gwarantuje określonego wyniku sprawy – ostateczna ocena zawsze należy do sądu – ale ogranicza ryzyko, że rzeczywista krzywda zostanie przedstawiona w sposób przypadkowy albo dowodowo nieczytelny.

Kluczowa myśl niniejszej porady

Najczęstszy błąd przy gromadzeniu dowodów nie polega na tym, że brakuje konkretnego dokumentu czy świadka. Polega na tym, że materiał zbierany jest bez jasnej odpowiedzi na pytanie, jaki istotny fakt ma pokazać. Dowody powinny możliwie wiernie odtwarzać rzeczywistą historię relacji i jej utraty – nie tworzyć jej na potrzeby procesu.