Wielu przedsiębiorców wychodzi z założenia, że dobrze zabezpieczona umowa to taka, która „przeraża” kontrahenta ilością i wysokością kar. Wpisują więc do kontraktów kary na poziomie 50%, a nawet 100% wartości zlecenia za najdrobniejsze przewinienie. Czują się bezpiecznie, mając w szufladzie taki „bat” na podwykonawcę. Niestety, w zderzeniu z salą sądową, ten bat często okazuje się być zrobiony z papieru.
Jako radca prawny regularnie analizuję umowy B2B (m.in. w budowlance, IT czy marketingu), które wyglądają jak „koncert życzeń” zamawiającego. Kiedy jednak dochodzi do sporu, okazuje się, że te drakońskie zapisy są warte tyle, co papier, na którym je wydrukowano. Dlaczego? Ponieważ Kodeks Cywilny i orzecznictwo sądów stawiają wyraźną granicę między zabezpieczeniem interesów a bezpodstawnym wzbogaceniem się kosztem kontrahenta.
Kara umowna „z sufitu” (rażące wygórowanie).
To klasyk gatunku. Zlecasz podwykonawcy prace o wartości 10.000 zł, ale w umowie wpisujesz karę umowną 20.000 zł za każdy tydzień opóźnienia. Logika przedsiębiorcy: „Jak zobaczy taką kwotę, to na pewno się nie spóźni”. W rzeczywistości jednak, zgodnie z art. 484 § 2 Kodeksu cywilnego, dłużnik może żądać miarkowania (obniżenia) kary umownej, jeżeli zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane, lub jeżeli kara umowna jest rażąco wygórowana.
Jeśli sprawa trafi do sądu, sędzia nie spojrzy na to, jak bardzo chciałeś nastraszyć podwykonawcę. Spojrzy na proporcje. Jeśli kara umowna zbliża się do wartości całego kontraktu (lub ją przekracza), sąd z dużą dozą prawdopodobieństwa obniży ją do symbolicznej kwoty (np. 5-10% wartości). W efekcie, zapłacisz wpis sądowy od kwoty 20.000 zł, a wygrasz ok. 1.000 zł. Przegrywając proces w 95%, pokryjesz też koszty pełnomocnika strony przeciwnej.
Nieprecyzyjna kara za „nienależyte wykonanie”.
Zapis w umowie: „Za nienależyte wykonanie umowy Wykonawca zapłaci karę w wysokości 5000 zł”. To jeden z najgroźniejszych błędów. Pojęcie „nienależyte wykonanie” jest workiem bez dna. Nie da się ustalić kiedy właściwie do niego dochodzi. Sąd Najwyższy wielokrotnie wskazywał, że kara umowna musi być powiązana z konkretnym, zdefiniowanym naruszeniem (np. zwłoka w oddaniu dzieła, naruszenie poufności, brak usunięcia wad). Zapis ogólny, dający zamawiającemu arbitralne prawo do nakładania kar za „wszystko i nic”, może zostać uznany za nieważny. Kontrahent musi wiedzieć, za co dokładnie jest karany.
Kumulacja kar za opóźnienie i za odstąpienie.
To pułapka, w którą wpada wielu doświadczonych graczy. Jeżeli podwykonawca spóźnia się z oddaniem prac i naliczasz mu karę za każdy dzień zwłoki, a następnie odstępujesz od umowy i naliczasz karę za odstąpienie z winy wykonawcy, to niestety robisz to nieuprawnienie. W orzecznictwie dominuje pogląd, że nie można łączyć kary za zwłokę z karą za odstąpienie od umowy, jeśli podstawą odstąpienia była ta sama zwłoka. Dlaczego? Bo odstąpienie od umowy sprawia, że umowę traktuje się tak, jakby nigdy nie była zawarta (ex tunc). Nie można więc naliczać kar „cząstkowych” za zwłokę w realizacji umowy, która prawnie „zniknęła”. Możesz żądać albo jednej, albo drugiej kary (zazwyczaj tej za odstąpienie), ale ich sumowanie to prosta droga do przegrania procesu w tej części.
Czy to oznacza, że kary umowne są bez sensu?
Absolutnie nie. Kary umowne to świetne narzędzie dyscyplinujące, pod warunkiem, że są zapisane mądrze. Przede wszystkim, dobra klauzula kary umownej ma określony górny limit (np. „kary za opóźnienie nie mogą przekroczyć 20% wartości wynagrodzenia netto”). To pokazuje sądowi, że jesteś racjonalnym partnerem w biznesie.
Kara umowna musi być także precyzyjna (np. „0,2% wynagrodzenia za każdy dzień roboczy zwłoki”) oraz zabezpieczać interesy, a nie chciwość (kara ma pokryć potencjalne szkody, a nie być dodatkowym źródłem zarobku).
Jakie ryzyko ponosisz, stosując wadliwe kary umowne?
1/ Ryzyko jest finansowe i wizerunkowe.
2/ Niepotrzebne koszty sądowe.
3/ Utrata wiarygodności.
Umowa to twoja polisa bezpieczeństwa. Dobrze sporządzona musi być skuteczna w przypadku sporu (egzekwowalna), a nie tylko groźnie wyglądać na papierze. Konstruując zapisy dot. kar umownych warto skorzystać z pomocy profesjonalisty, który będzie w stanie ocenić na ile zastosowane rozwiązania są skuteczne i nie naruszają przepisów prawa.
