Zmiana "stosunków wodnych" czyli zmiana stanu na gruncie ze szkodą dla gruntów sąsiednich

Jednym z najbardziej skomplikowanych postępowań, jakie są i były w przeszłości prowadzone na podstawie ustawy Prawo wodne, są postępowania w tzw. sprawach zmiany stosunków wodnych na działce ze szkodą dla działek sąsiednich (a dokładnie, jak stanowi to Prawo wodne, zmiany stosunków stanu wody na gruncie ze szkodą dla gruntów sąsiednich).

Przepisy ustawy Prawo wodne wskazują, że nikt nie może (o ile nie pozwalają mu na to inne przepisy prawa, w tym np. budowlanego), zmieniać kierunku i natężenia odpływu znajdujących się na jego gruncie wód opadowych lub roztopowych ani kierunku odpływu wód ze źródeł – ze szkodą dla gruntów sąsiednich. Jeżeli jednakże to uczyni, to ma obowiązek temu przeciwdziałać – usunąć przeszkody i zmiany w odpływie wód. Gdy tego nie zrobi, wójt/burmistrz/prezydent miasta, w drodze decyzji, nakaże mu przywrócenie stanu poprzedniego lub wykonanie urządzeń zapobiegających szkodom. Zatem w ustawie Prawo wodne znajduje się z jednej strony instytucja chroniąca właścicieli gruntów przed niektórymi działaniami właścicieli gruntów sąsiednich (wspomnianą zmianą stanu wody na gruncie, m. in. poprzez zmianę kierunku i natężenia odpływu wód opadowych lub roztopowych), z drugiej strony ingerująca w prawa właścicieli nieruchomości sąsiednich w zakresie ich władztwa nad nieruchomością, która w praktyce zakazuje im pewnych działań (jeżeli szkodą one sąsiadom).

Opisana powyżej sytuacja wydaje się być w teorii prosta, ale w praktyce rzadko tak jest. Ciężko jest bowiem zwykle ustalić szkodę na gruntach sąsiednich (szczególnie w aspekcie szkody która nie jest widoczna cały czas, a pojawia się okresowo, jak również nawet szkody hipotetycznej – której nie ma, ale na pewno nastąpi), czy sam fakt zmiany stosunków wodnych pomiędzy gruntami. Trudno także niejednokrotnie połączyć fakt szkody ze zmianą stosunków wodnych, a tylko szkoda wynikająca z takiej zmiany może być powodem wydania decyzji nakazującej przywrócenie stanu poprzedniego lub wykonanie urządzeń zapobiegających szkodom.

Sprawy te są wieloaspektowe (ze względu na to, iż często m. in. uczestniczy w nich wiele stron, zaistniałe szkody to często efekt działania kilku podmiotów naraz, są efektem wielu działań „rozciągniętych w czasie”) zawiłe (z uwagi np. na to, iż nie da się już często przywrócić stanu poprzedniego, a nie jest jasne jak wykonać urządzenia zapobiegające szkodom) i trwają niejednokrotnie wiele lat, wielokrotnie przechodząc przez te same instancje administracyjne i sądowe.

Wielokrotnie, choć nie zawsze, w takich sprawach działa biegły z zakresu hydrologii. Wskazać przy tym należy, że obecnie (w znanych autorowi niedawnych orzeczeniach sądów) ponosi się, że sprawy te są (w przeważającej swej liczbie) na tyle skomplikowane, że konieczny jest udział biegłego oraz wydanie przez niego opinii. Koszty jego opinii są spore, a wnioski z niej wynikające najczęściej determinują rozstrzygnięcie sprawy (gdyż potwierdza on albo neguje fakt zaistnienia zmiany stanu wody na gruncie szkodliwie wpływający na działki sąsiednie oraz wskazuje sposoby, jakie w jego uznaniu zlikwidują ten stan, a sądy administracyjne coraz rzadziej przyjmują inny punkt widzenia niż biegłego, wskazując, że wyniki jego analizy może podważyć jedynie inny biegły hydrolog). Warto zatem, gdy opinia taka jest niekorzystna z naszego punktu widzenia, wskazać jej błędy formalne lub merytoryczne (i jak wskazywałem podeprzeć się opinią innego hydrologa). Należy też wiedzieć, że koszty takiej opinii na ogół pokrywa gmina, jednakże mogą być wyłożone na stronę, która zakłóciła stosunki wodne na gruncie, gdy wynikły z jej winy (zob. tezy wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 15 listopada 2012 r. sygn. II OSK 1269/11 LEX nr 1291882, http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/ECF244BDC0).

W postępowaniach tych zdarza się, że sprawy te, z uwagi na stan faktyczny, wiążą się z koniecznością prowadzenia równolegle lub nawet zamiast nich innych postępowań. Są to najczęściej postępowania w zakresie Prawa budowlanego (badanie zgodności zrealizowanych obiektów budowlanych i robót z Prawem budowlanym i innymi przepisami prawa), czy też utrzymaniem urządzeń melioracji wodnych (gdy zmiany stosunków wodnych na gruncie i powstała w ten sposób szkoda wynikają z zaniedbania urządzeń melioracyjnych wodnych).

Wskazane powyżej problemy powodują, że często właściciele gruntów, bez prowadzenia wieloletniego procesu i ustaleń, które mogą ujawnić wiele nieprawidłowości, wolą, w drodze pisemnej ugody, ustalić zmiany stanu wody na gruncie (art. 235 Prawa wodnego). Ugoda taka jest następnie zatwierdzana w drodze decyzji przez wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Warunkiem zatwierdzenia jest zgoda wszystkich stron, oraz zgodność ugody z prawem, w tym też to, że w ten sposób musi zostać usunięta szkoda (szkodliwy wpływ na inne grunty). Taka ugoda może być potem egzekwowana jak decyzja administracyjna, a jej największym plusem jest wypracowanie rozwiązania najbardziej korzystnego (czy też najmniej obciążającego) wszystkich zainteresowanych.

W takim postępowaniu warto zatem mieć doradcę, który będzie w stanie skutecznie polemizować z argumentami biegłego, czy też prowadzącego sprawę organu. Kogoś, kto dopilnuje terminów, przedłoży odpowiednie dowody, czy wypunktuje błędy w twierdzeniach innych uczestników postępowania. Pomocny może być tu zatem albo biegły hydrolog, albo też prawnik (radca prawny) od lat specjalizujący się w tego typu postępowaniach. Nie jest to niezbędne, ale na pewno będzie pomocne. Są to postępowania administracyjne, w jakich strona (do etapu skargi do Naczelnego Sądu Administracyjnego) może działać sama, bez doradcy albo pełnomocnika, dlatego powinna rozważyć skorzystanie z profesjonalnej pomocy przynajmniej w przypadku, gdy już sama nie będzie sobie w stanie poradzić (a wcześniej, kiedy woli taką sprawę powierzyć profesjonaliście, albo też nie ma czasu się tym zająć i woli, aby ktoś w tym zakresie ją odciążył).