13 maja 2026 r. Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów podjął uchwałę (III CZP 25/25), która już wywołuje szeroką dyskusję wśród prawników zajmujących się prawem odszkodowawczym i sporami budowlanymi.
Sąd Najwyższy przyjął, że:
„Odszkodowanie za szkodę wynikłą z nienależytego wykonania zobowiązania z umowy o roboty budowlane nie może zostać ustalone jako równowartość kosztów usunięcia wad.”
Choć uchwała dotyczy robót budowlanych, pojawia się pytanie, czy może ona oznaczać coś więcej niż tylko zmianę w tej jednej kategorii spraw. Czy obserwujemy początek szerszego odejścia od ustalania odszkodowania wyłącznie na podstawie hipotetycznych kosztów naprawy?
Jak wyglądała dotychczasowa praktyka?
Przez wiele lat dominował pogląd, zgodnie z którym inwestor mógł dochodzić od wykonawcy kwoty odpowiadającej przewidywanym kosztom usunięcia wad, nawet jeżeli wydatki te nie zostały jeszcze faktycznie poniesione.
W praktyce wysokość roszczenia często ustalana była na podstawie kosztorysu sporządzonego przez rzeczoznawcę lub opinii biegłego sądowego. Taki sposób określania szkody określany jest mianem metody kosztorysowej.
Rozwiązanie to było powszechnie akceptowane zarówno w praktyce sądowej, jak i w piśmiennictwie.
Co wynika z nowej uchwały Sądu Najwyższego?
Treść uchwały III CZP 25/25 wskazuje, że odszkodowanie nie może zostać automatycznie utożsamione z samymi kosztami usunięcia wad.
Na obecnym etapie znamy jednak wyłącznie treść uchwały, ponieważ jej uzasadnienie nie zostało jeszcze opublikowane. Z tego względu formułowanie daleko idących wniosków byłoby przedwczesne.
Już dziś można jednak powiedzieć, że jest to odejście od dotychczas dominującego sposobu patrzenia na wysokość szkody w tego rodzaju sprawach.
To nie pierwsza taka zmiana w orzecznictwie Sądu Najwyższego
Podobna dyskusja pojawiła się już wcześniej na tle szkód komunikacyjnych.
W uchwale siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 11 września 2024 r. (III CZP 65/23) przyjęto, że jeżeli naprawa pojazdu stała się niemożliwa, w szczególności wskutek wcześniejszego naprawienia pojazdu lub jego sprzedaży, nie ma podstaw do ustalania wysokości odszkodowania według hipotetycznych kosztów naprawy.
W uzasadnieniu tego rozstrzygnięcia Sąd Najwyższy podkreślił dynamiczny charakter szkody oraz zasadę, zgodnie z którą odszkodowanie nie powinno prowadzić do wzbogacenia poszkodowanego.
Powstaje więc pytanie, czy uchwała z 13 maja 2026 r. jest kolejnym etapem tej samej ewolucji orzecznictwa.
Czym jest metoda dyferencyjna?
Punktem wyjścia dla ustalenia wysokości szkody w prawie cywilnym jest porównanie:
- rzeczywistego stanu majątku poszkodowanego po wystąpieniu szkody,
- ze stanem, jaki istniałby, gdyby do zdarzenia powodującego szkodę w ogóle nie doszło.
Takie podejście określane jest mianem metody dyferencyjnej.
Jej celem jest pełne naprawienie szkody, ale jednocześnie niedopuszczenie do sytuacji, w której odszkodowanie przekraczałoby rzeczywiście poniesiony uszczerbek.
Inaczej mówiąc, prawo odszkodowawcze ma prowadzić do wyrównania szkody, a nie do wzbogacenia poszkodowanego.
Czy rzeczywiście kończy się era odszkodowań kosztorysowych?
Na tak postawione pytanie jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, aby odpowiedzieć twierdząco.
Nie znamy bowiem uzasadnienia uchwały III CZP 25/25, a więc nadal nie wiadomo:
- czy metoda kosztorysowa została wykluczona całkowicie,
- czy jedynie w określonych stanach faktycznych,
- jakie znaczenie będzie miał charakter konkretnej szkody,
- oraz czy istnieją sytuacje uzasadniające odmienne podejście.
Jednak już dziś można dostrzec wyraźną tendencję do ponownego akcentowania klasycznych zasad prawa odszkodowawczego.
Coraz większego znaczenia mogą nabierać:
- rzeczywiście poniesione wydatki,
- sposób dokumentowania szkody,
- wykazanie rzeczywistego uszczerbku majątkowego,
- oraz analiza wpływu danego zdarzenia na sytuację majątkową poszkodowanego.
Co to może oznaczać dla praktyki?
Jeżeli kierunek wyznaczony przez najnowszą uchwałę zostanie rozwinięty w jej uzasadnieniu i kolejnych orzeczeniach, spory dotyczące wysokości odszkodowania mogą w większym stopniu koncentrować się na rzeczywiście istniejącej szkodzie, a nie wyłącznie na hipotetycznych kosztach przyszłych napraw.
Bez wątpienia pełna ocena znaczenia uchwały III CZP 25/25 będzie możliwa dopiero po opublikowaniu jej uzasadnienia.
Już dziś można jednak powiedzieć, że jest to jedno z najciekawszych rozstrzygnięć Sądu Najwyższego ostatnich lat dotyczących prawa odszkodowawczego.
Z pewnością będę wracał do tego zagadnienia wraz z pojawianiem się kolejnych orzeczeń oraz opublikowaniem uzasadnienia uchwały.
