Klient nie odbiera towaru i nie płaci. Czy możesz sprzedać ten towar dalej?

Wyobraź sobie, że produkujesz meble na wymiar lub sprowadzasz specjalistyczny sprzęt pod konkretne zamówienie klienta. Towar gotowy, faktura wystawiona, termin odbioru minął dwa tygodnie temu. Piszesz maila, brak odpowiedzi. Dzwonisz, abonent niedostępny. Tymczasem paleta zajmuje miejsce, za które płacisz, a Ty nie masz ani pieniędzy, ani wolnego miejsca. Czy możesz po prostu wystawić ten towar na sprzedaż i zapomnieć o sprawie?

 

Większość przedsiębiorców ma opór, aby „ruszyć” taki towar. Boją się, że klient nagle się zjawi po pół roku i zażąda wydania rzeczy. W efekcie magazyny zamieniają się w cmentarzyska nieodebranych paczek.

 

Jako radca prawny mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Kodeks cywilny nie zmusza Cię do bycia wieczystym stróżem cudzej własności.

 

Historia 1: Designerska sofa „widmo”.

 

Firma z branży meblowej wyprodukowała narożnik w jaskrawym, limonkowym kolorze na specjalne życzenie klienta. Klient wpłacił mały zadatek, a potem zniknął. Sofa zajmowała pół showroomu przez trzy miesiące. Właściciel bał się go sprzedać, bo „przecież to własność klienta”.

 

Firma zastosowała procedurę z art. 551 § 2 Kodeksu cywilnego. Wyznaczyła kupującemu dodatkowy termin, a po jego upływie sofa została sprzedana innemu klientowi. Z uzyskanej kwoty firma pokryła brakującą część ceny oraz koszty magazynowania. Reszta została zabezpieczona dla „zaginionego” klienta.

 

Historia 2: 1000 personalizowanych gadżetów.

 

Sklep e-commerce przygotował 1000 powerbanków z grawerem dla firmy, która w międzyczasie wpadła w kłopoty finansowe i przestała odbierać korespondencję. Towar był bezużyteczny (z logo innej firmy trudno go sprzedać na rynku).

 

Tutaj prawo pozwala na sprzedaż, o ile rzecz jest narażona na zepsucie lub jej przechowywanie wiąże się z nadmiernymi kosztami. Choć powerbank się nie psuje jak jabłka, to technologia traci na wartości, a koszt wynajmu powierzchni magazynowej szybko przewyższył wartość marży. Sprzedaż na rachunek dłużnika (nawet jako komponentów) pozwoliła odzyskać chociaż część zainwestowanego kapitału.

 

Sprzedaż na rachunek dłużnika i przechowanie na koszt kupującego.

 

Jeśli kupujący dopuszcza się zwłoki z odebraniem rzeczy, jako sprzedawca masz dwie główne drogi (poza prostym pozwaniem go o zapłatę):

 

1/ Oddanie rzeczy na przechowanie na koszt i niebezpieczeństwo kupującego.

 

Możesz wywieźć towar do zewnętrznego magazynu, a fakturę za ten magazyn przesyłać klientowi.

 

2/ Sprzedaż rzeczy na rachunek kupującego.

 

To opcja „pro-biznesowa”. Możesz sprzedać towar komuś innemu, ale musisz zachować należytą staranność (nie możesz sprzedać go za bezcen).

 

Aby skorzystać z tej opcji powinieneś wyznaczyć kupującemu dodatkowy termin do odebrania towaru (najlepiej pisemnie/mailowo) oraz ostrzec go wyraźnie:, że jeśli nie odbierze towaru do danego dnia, dokonasz jego sprzedaży na jego rachunek. Po upływie terminu możesz rzecz sprzedać i rozliczyć się z klientem. Z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży zabierasz to, co Ci się należało (cena + koszty magazynowania + koszty ogłoszeń), a ewentualną nadwyżkę musisz oddać klientowi (lub złożyć do depozytu sądowego).

 

Dlaczego potrzebujesz prawnika do „czyszczenia” magazynu?

 

Choć procedura brzmi prosto, diabeł tkwi w szczegółach (i w dowodach). Klient może później twierdzić, że sprzedałeś towar zbyt tanio albo że nie dostał ostrzeżenia.

 

W czym radca prawny pomoże firmie e-commerce? Przede w stworzeniu regulaminu sklepu, który zawierają precyzyjne zapisy o kosztach magazynowania (to pozwala naliczać konkretne kwoty za każdy dzień zwłoki). Radca prawny może wesprzeć firmę w procesie sprzedaży zastępczej, dbając o to, by każde wezwanie i powiadomienie było „pancerne” dowodowo.

 

Sprzedaż na rachunek klienta to szansa na odzyskanie zamrożonej gotówki oraz uwolnienie zatory magazynowego.