Kontuzja na siłowni czy zajęciach grupowych – kto za nią odpowiada?

Skręcona kostka na cardio, uraz od źle skorygowanego przysiadu, upadek na mokrej podłodze przy recepcji. Kontuzje w klubach fitness zdarzają się częściej, niż wielu właścicieli i trenerów chciałoby przyznać. Pytanie, które wtedy pada najczęściej, brzmi: kto za to płaci? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale da się ją usystematyzować.

 

Regulamin „na własną odpowiedzialność” nie zadziała!

 

Wielu właścicieli klubów wciąż wierzy, że wystarczy zapis w regulaminie: „klub nie odpowiada za urazy” albo „ćwiczysz na własne ryzyko”. To błąd. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów już w 2006 roku zbadał klauzulę, zgodnie z którą osoby przebywające w klubie ćwiczą na własne ryzyko, a klub nie ponosi odpowiedzialności za wszelkie urazy powstałe podczas treningu na sali. Sąd uznał, że taki zapis wyłączałby odpowiedzialność właściciela klubu nawet w przypadku powstania szkody w wyniku działania lub zaniedbania właściciela klubu, co jest niedozwolone. Podobnie ocenione zostały zapisy narzucające krótki, „niezwłoczny” termin zgłoszenia szkody. Sąd uznał, że to od uznaniowej decyzji właściciela lub pracownika obiektu będzie w takim wypadku zależeć, czy zgłoszenie wypadku i szkody zostało zgłoszone we właściwym czasie, co czyni klauzulę niedozwoloną.

 

Wniosek: regulamin może informować o ryzyku, ale nie może wyłączać odpowiedzialności za zawinione działania obiektu. To, że kontuzja miała miejsce, wciąż nie oznacza automatycznej odpowiedzialności klubu – kluczowe jest ustalenie winy.

 

Kiedy odpowiada klub, kiedy trener, a kiedy klient?

 

Klub fitness odpowiada, gdy szkoda wynika z jego zaniedbania, np. wadliwego sprzętu, braku oznaczeń stref niebezpiecznych, mokrej podłogi bez ostrzeżenia. Sądy w takich sprawach oceniają, czy właściciel musi zapewnić sprawny sprzęt, regularne przeglądy, bezpieczne warunki, szkolenia personelu i czytelny regulamin.

 

Trener zatrudniony przez klub działa najczęściej na podstawie zlecenia, do którego zastosowanie mają przepisy o umowie o świadczenie usług. Zakres jego odpowiedzialności wyznacza wtedy art. 471 i następne Kodeksu cywilnego. W praktyce oznacza to, że trener odpowiada za niewykonanie zlecenia, nienależyte wykonanie zlecenia lub niezachowanie należytej staranności, w pełnej wysokości wyrządzonej szkody i bez ograniczeń. Umowa z klientem jest umową starannego działania, a nie umową rezultatu. Trener nie gwarantuje efektu treningowego, ale musi dochować profesjonalnej ostrożności.

 

Jeżeli poszkodowany jest zwykłym klientem klubu, a błąd popełnił trener zatrudniony na etacie lub zleceniu, roszczenia trafiają zwykle do właściciela obiektu, który dopiero potem ma regres wobec pracownika. Praktyka pokazuje, że bez względu na to, czy winę ponosi trener, czy siłownia, podopieczny kieruje swoje roszczenia odszkodowawcze do właściciela siłowni, a ten następnie ma regres do pracownika.

 

Klient ponosi konsekwencje sam, gdy przyczynił się do zdarzenia, np. dźwigał zbyt duży ciężar, ignorował instrukcje, użył sprzętu niezgodnie z przeznaczeniem. Prawnicy zgodnie wskazują, że trener nie poniesie odpowiedzialności, jeśli szkoda była w całości następstwem czynników leżących po stronie klienta, których trener przy dochowaniu należytej staranności nie mógł być świadomy. Istotne jest też przyczynienie się samego klienta, na przykład gdy nie poinformował trenera o dolegliwościach bólowych.

 

Zajęcia grupowe – szczególne wyzwanie.

 

Na zajęciach grupowych trudniej o indywidualny nadzór, ale to nie zwalnia instruktora z obowiązków. Odpowiedzialność powstaje, jeśli instruktor popełni błąd, na przykład źle skoryguje technikę albo nie zareaguje na sygnały przeciążenia u konkretnego uczestnika. Z drugiej strony, jeśli uczestnik ćwiczy wbrew wyraźnym poleceniom prowadzącego, odpowiedzialność zwykle przesuwa się na niego.

 

Ciekawy wątek dotyczy tolerowania udziału osoby, której stan zdrowia budzi wątpliwości. W sporcie wyczynowym Sąd Najwyższy uznał, że tolerowanie przez klub sportowy udziału zawodnika w zajęciach sportowych, które ze względu na zły stan jego zdrowia mogą spowodować trwałe ujemne zmiany w organizmie, wyczerpuje znamiona czynu niedozwolonego, uzasadniającego odpowiedzialność klubu.

 

Ta zasada przenosi się także na kluby fitness. Jeśli instruktor widzi, że uczestnik jest przeciążony, chory lub kontuzjowany, a mimo to dopuszcza go do intensywnych ćwiczeń, ryzykuje odpowiedzialność.

 

Zgoda na ryzyko sportowe nie jest bezgraniczna.

 

Osoby zapisujące się na trening akceptują pewne ryzyko związane z aktywnością fizyczną. Jednak zgoda poszkodowanego wyłącza odpowiedzialność tylko wtedy, gdy jest świadoma. Klient musi być poinformowany o realnych ryzykach konkretnego ćwiczenia. Zgoda na ryzyko sportowe nigdy nie obejmuje ryzyka wynikającego z zaniedbania, wadliwego sprzętu czy braku nadzoru.

 

Co daje ubezpieczenie OC?

 

Zarówno kluby, jak i trenerzy prowadzący własną działalność powinni mieć polisę OC. Chroni ona przed roszczeniami, a jednocześnie pokrywa szkody, które mogły powstać mimo zachowania należytej staranności. To zabezpieczenie finansowe nie zastępuje jednak dobrze skonstruowanego regulaminu i umowy. Oba dokumenty powinny precyzyjnie opisywać zasady bezpieczeństwa, obowiązki uczestnika oraz procedurę postępowania w razie wypadku.

 

Podsumowanie

 

Odpowiedzialność za kontuzję na siłowni czy zajęciach grupowych zawsze zależy od okoliczności konkretnego zdarzenia: winy, związku przyczynowego i ewentualnego przyczynienia się poszkodowanego. Klub i trener nie mogą się schować za formułką „ćwiczysz na własną odpowiedzialność”, ale też nie odpowiadają za każdy uraz automatycznie.

 

Jeśli prowadzisz klub fitness, działasz jako trener personalny albo instruktor zajęć grupowych i chcesz mieć regulamin oraz umowy, które realnie Cię chronią, a nie tylko wyglądają na ochronne, albo znalazłeś się po drugiej stronie sporu jako poszkodowany klient – zapraszam do kontaktu. Przeanalizuję Twoją sytuację i wskażę, jakie masz możliwości.

 

Autor porady: