Scenariusz jest zawsze podobny. Wykonawca zapewnia, że „Będzie Pan zadowolony”. Wymarzony remont łazienki miał trwać 3 tygodnie. Po dwóch miesiącach masz skute płytki, krzywe ściany, znikający materiał i wykonawcę, który przestał odbierać telefony po pobraniu trzeciej „zaliczki na klej”. Twoja frustracja sięga zenitu. Chcesz iść na policję i zgłosić oszustwo. Ale czy prokurator w ogóle zajmie się Twoją sprawą? Gdzie przebiega granica między nierzetelnością biznesową a czynem zabronionym?
Jako radca prawny często studzę emocje moich klientów. Bycie słabym fachowcem i praca na tzw. „30%” nie są co do zasady karane. Kodeks Karny nie przewiduje kary za brak umiejętności, lenistwo czy bałaganiarstwo. Karze za celowe wprowadzenie w błąd w celu wyłudzenia pieniędzy. Rozróżnienie tych dwóch sytuacji jest kluczowe, abyś wiedział, czy pisać pozew do sądu cywilnego, czy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Błędna diagnoza to stracony czas i pieniądze.
Większość przypadków to sprawa cywilna.
Wykonawca „chciał dobrze, ale nie wyszło”. Większość budowlanych horrorów to klasyczne nienależyte wykonanie umowy. Nawet jeśli wykonawca położył płytki tak krzywo, że drzwi się nie otwierają, a potem porzucił dalsze prace, to w świetle prawa karnego zazwyczaj nie jest przestępcą, lecz co najwyżej dłużnikiem i nierzetelnym kontrahentem.
Tu zastosowanie mają przepisy Kodeksu Cywilnego. Zgodnie z ogólną zasadą odpowiedzialności kontraktowej (art. 471 k.c.) wykonawca zobowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania. Przepisy prawa cywilnego pozwalają także na skorzystanie z rękojmi za wady (żądanie naprawy, obniżenia ceny lub odstąpienie od umowy), a także na wykonanie zastępcze, tj. powierzenie dokończenia lub poprawienia prac innemu fachowcowi na koszt dotychczasowego wykonawcy.
Dlaczego prokurator umorzy taką sprawę? Ponieważ brakuje zamiaru wprowadzenia w błąd. Jeśli wykonawca zaczął prace, kupił materiały, przychodził na budowę (nawet w kratkę), to znaczy, że najpewniej chciał zrealizować umowę, ale mu nie wyszło (brak umiejętności, problemy osobiste, złe zarządzanie czasem). Nieudolność to ryzyko cywilne, nie kryminalne.
Przestępstwo Oszustwa.
Zgodnie z art. 286 § 1 k.k. kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Abyśmy mogli mówić o oszustwie, musimy udowodnić, że w momencie zawierania umowy lub pobierania pieniędzy, wykonawca już wiedział, że jej nie wykona.
Kiedy zapala się „czerwona lampka”?
1/ Fałszywe kompetencje: Wykonawca pokazał Ci zdjęcia cudzych realizacji jako swoje, aby wyłudzić zlecenie, którego nie potrafił wykonać.
2/ Pobranie zaliczki i zniknięcie: Wykonawca podpisał umowę, wziął 20 tys. zł na materiały i nigdy nie pojawił się na budowie (ani nie kupił materiałów).
3/ Fikcyjna firma: Wykonawca podał w umowie NIP, który nie istnieje, lub dane „słupa”.
4/ Działanie „na zakładkę„: Wykonawca bierze zaliczki od 5 klientów naraz, u każdego markuje rozpoczęcie prac, by stworzyć pozory realizacji, a potem znika.
W tych przypadkach działanie sprawcy mogło być nastawione na wyłudzenie pieniędzy, a remont był tylko pozorem. Jak nie dać się wmanewrować? Niezależnie od tego, czy jesteś inwestorem, czy wykonawcą (bo klienci też bywają nieuczciwi i próbują wymusić darmowe prace groźbą „zgłoszenia na policję”), musisz dbać o dowody.
Jeżeli podejrzewasz oszustwo, same zeznania to za mało. Zabezpiecz dowody wprowadzenia w błąd, jak np. zrzuty ekranu rozmów i ogłoszeń, wiadomości SMS. Wezwanie przedsądowe to także dobry test. Zanim pójdziesz na policję, wyślij ostateczne wezwanie do zwrotu pieniędzy z wyznaczonym terminem. Brak reakcji lub zwrot korespondencji to ważny dowód złej woli wykonawcy.
Podsumowanie. Sprawa karna, czy cywilna?
Zgłoszenie sprawy do prokuratury ma duży ciężar gatunkowy i pozwala na skorzystanie z pomocy organów ścigania w odzyskaniu należności od nieuczciwego kontrahenta w ramach orzeczenia obowiązku naprawienia szkody. Jednak nadużywanie prawa karnego do spraw czysto cywilnych może się zemścić (np. oskarżeniem o fałszywe zawiadomienie). Dlatego tak ważna jest chłodna analiza prawna zamiaru sprawcy. Jako radca prawny pomagam obu stronom procesu budowlanego, tj. zarówno inwestorom, jak i wykonawcom w analizie umów i stanu faktycznego oraz ocenie, czy ich roszczenia maja wymiar czysto cywilny, czy jednak padli ofiarami czynu zabronionego i celowym jest skorzystanie z pomocy organów ścigania.
